Wakacyjny timeshare to dobry interes jeśli zrobimy go z dobrą firmą
"Dzwonię do pana z firmy Holiday Travel Center. Testujemy na rynku polskim produkt dla osób ceniących czas, pieniądze i wysoki standard wypoczynku. Badania marketingowe wykazały, że jest pan naszym potencjalnym klientem. Zostałam zobowiązana do przeprowadzenia z Panem krótkiej ankiety urlopowej. Czy może mi pan poświecić 5 minut czasu?", tę formułkę usłyszał już niejeden z nas.Co ciekawe, aż 8 osób na 10, które odebrały taki telefon, zdecydowanie odpowiada: "Dziękuję. Nie mam czasu". Zainteresowani prowadzą rozmowę dalej, odpowiadając na pytania typu: gdzie do tej pory spędzał pan urlopy? Jak często pan wyjeżdza i ile wydaje na ten cel pieniędzy? Jeżeli wypadną dobrze (jest to bowiem pewien rodzaj wstępnej selekcji potencjalnych klientów), zostają zaproszeni na spotkanie, podczas, którego prezentowany jest "tajemniczy" produkt firmy. Co więcej, "za czas, jaki pan poświęci, firma ufundowała drobny upominek w postaci tygodniowego pobytu dla czterech osób w jednym z naszych ośrodków wakacyjnych", informuje miły głos w słuchawce.
Tajemniczy Timeshare
Wydawałoby się, że w branży turystycznej trudno już wymyślić jakiś nowy typ oferty. A jednak 25 lat temu w USA ktoś wpadł na pomysł systemu timeshare, polegający na sprzedaży i wymianie czasu wakacyjnego. Brzmi to całkiem dziwnie a jednak działa i to całkiem sprawnie. Na czym polega ten system? Najpierw ktoś buduje ośrodek wypoczynkowy, na przykład na hiszpańskich Balearach. Następnie sprzedaje go , ale w dość nietypowy sposób, dzieląc na poszczególne apartamenty i tygodnie. W ten sposób każdy apartament staje się własnością tylu osób ile jest tygodni w roku. Pan X jest jego właścicielem w pierwszym tygodniu lipca, pan Y w w w drugim itd. Ponieważ jeżdżenie przez całe życie na Baleary, w dodatku wciąż w w w tym samym pierwszym tygodniu lipca, może być nużące, opracowano specjalny system wymiany wakacyjnej. Zajmuje się nią RCI, klub urlopowy, do którego sieci należy ponad 3400 ośrodków sprzedanych w ten sposób na całym świecie.
(...)
Tak piękne, aż nieprawdopodobne
Zasady RCI, choć na pierwszy rzut oka nieco skomplikowane, są bardzo precyzyjnie określone. Skąd więc spora nieufność towarzyszaca tej ofercie? "Po pierwsze, w naszym kraju jest to nadal nowość. Firmy oferujące timeshare pojawiły się u nas dopiero w latach 90-tych. Poza tym Polacy w dalszym ciągu z rezerwą odnoszą się do marketingu bezpośredniego, a właśnie w ten sposób sprzedaje się wakacyjne tygodnie. Już w momencie, gdy telefonistka, przedstawia się, mówiac, że jest z jakiejkolwiek firmy, wiele osób odkłada słuchawkę", mówi prezes Holiday Travel Center, firmy sprzedającej timeshare. System wymiany działa podobnie jak bank. Chętni deponują swoje tygodnie urlopowe w należącym do RCI komputerowym "spacebanku". W zamian za nie otrzymują cudze tygodnie, czyli te które przekazali do wymiany inni członkowie RCI.
(...)
"Niemal nikt nie wierzy w to, że tylko za przyjście na spotkanie do mojej firmy dostanie prezent - tygodniowy pobyt w jednym z ośrodków RCI", dodaje. Temu chyba nie należy się specjalnie dziwić. Propozycja brzmi tak pięknie, że aż nieprawdopodobnie. A jednak. Sekret polega na kilku rzeczach. Po pierwsze, jednym z warunków włączenia się do sieci RCI jest dołożenie do wspólnej puli kilku jeszcze nie sprzedanych tygodni, które są później wykorzystywane właśnie jako tzw. "Tygodnie Bonusowe". Po wtóre, wcale nie potrzeba ich tak wiele, jakby się mogło wydawać. Aż trudno uwierzyć, ale na skorzystanie z gratisowego wyjazdu decyduje się zwykle tylko niecałe 10 procent, które uczestniczą w spotkaniach. "Wielu ludzi chciałoby jeszcze otrzymać darmowy transport i wyżywienie, czego nie przewiduje nasza oferta.", wyjaśnia prezes.
Czarne owce
Niestety różny bywa standard firm sprzedających timeshare.
(...)
Warto sprawdzić, czy firma jest w Polskim Stowarzyszeniu Firm Timeshare organizacji dbającej o czystość reguł gry RCI w naszym kraju.
(...)
W razie wątpliwości można też zadzwonić do biura obsługi członków klubu RCI z siedzibą w niemieckim Solingen. Dobrym wyjściem jest również telefon do konkretnego ośrodka, który proponuje nam firma.
(...)
Dla osób najdociekliwszych idealne wyjście to skontaktowanie się z działającym przy większości ambasad punktem informacji turystycznej. Wystarczy skonfrontować posiadany adres i numer ośrodka. To już powinno załatwić problem do końca.
CASH: Nr 21 z dnia 24 maja 1996 r. |